Witajcie :)
właśnie dodałam dwa linki w dziale INNE do stron z darmowymi książkami po polsku Bookini i po angielsku Project Gutenberg.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego czytania :)
Cytaty oraz recenzje
sobota, 21 kwietnia 2012
piątek, 20 kwietnia 2012
Ray Bradbury "Kroniki marsjańskie"
Na początek opis (niekoniecznie
krótki :) ):
Pierwsza
ekipa, która wyrusza na podbicie Marsa składa się z dwóch ludzi. Pani K
(Marsjance) śni się Nathaniel York, kapitan rakiety. Opisuje go swojemu mężowi,
który nie wierzy w istnienie stworzeń wysokich na 6 stóp i cal, o niebieskich
oczach i na dodatek o białej skórze!!!!! Pan Yll powiadamia żonę, że w
odwiedziny przyjdzie doktor, sam wychodzi na polowanie, gdyż oczekiwanie się
przedłuża. Żona (niestety) nie może wyjść i powitać przybyszów z trzeciej
planety… Mąż po powrocie oznajmia, że się pomylił i doktor ma przyjść kolejnego
dnia.
Druga
ekipa składa się z czterech ludzi. Kiedy przybyli na Marsa byli odsyłani od
drzwi do drzwi (czyżby polska spychologia?). Wreszcie natrafiają na osobę,
która pragnie ich wysłuchać. I co się okazuje?? Że pan Xxx, miejscowy
psycholog, bierze ich za wariatów, a ich wygląd a nawet rakietę nazywa iluzjami
zmysłowymi. Nie wierząc własnym oczom zabija podróżnych, kiedy ich ciała się
nie rozpływają w powietrzu, sam popełnia samobójstwo…
Marsjanie podczas tych dwóch pierwszych ‘najazdów’ opisywani są jako niskie,
brązowe istoty o żółtych oczach.
Trzecia
ekipa składała się z szesnastu ludzi, gdyż jeden z podróżujących zmarł podczas
lotu. Natrafiają na małe, amerykańskie miasteczko, które z pozoru przypomina im
dom rodzinny. Jeden z pasażerów rozpoznaje krewnych w tym zakątku. Nikt nic nie
podejrzewa i podąża za członkami własnych rodzin do domów, w których spędzili
dzieciństwo. Kapitan leżąc już w łóżku zastanawia się w jaki sposób wrogowie
mogli by ich podejść najbardziej perfidnie. I znając już odpowiedź, okazuje
się, że jest już za późno. Następnego ranka 16 trumien jest niesionych przez
‘krewnych’ opłakujących zmarłych…
Czwarta
ekipa liczy sobie 20 ludzi. Archeolog twierdzi, że 4/5 cywilizacji marsjańskiej
wymarło tysiące lat temu, a 1/5 tydzień temu, z powodu ospy wietrznej. Będąc na
miejscu Spender podczas spaceru dochodzi do wniosku, że sam jest Marsjaninem,
uczy się nawet odczytywać pismo kosmitów. Powracając do swojej załogi zabija 6
towarzyszy podróży. Kapitan po rozmowie ze Spender’em zabija go strzałem w
pierś.
Pan
Benjamin Driscoll wpadł na pomysł, że przy tak rzadkiej atmosferze, jaka panuje
na Marsie, najwięcej pieniędzy przyniosą mu drzewa, które przecież produkują
mnóstwo tlenu.
W kolejnym,
krótkim rozdziale ludzie są porównani do szarańczy, co niestety okazuje się
prawdą.
W
sierpniu 2002 roku Tomas Gomez ma spotkanie trzeciego stopnia z Marsjaninem ;)
: „To była maszyna, jaskrawozielony owad, przecinający delikatnie chłodne nocne
powietrze; olbrzymia modliszka o ciele wysadzanym setkami zielonych diamentów,
mrugających w blasku gwiazd. Osadzone pomiędzy nimi czerwone klejnoty lśniły
niczym fasetkowe oczy. Sześć nóg uderzyło o pradawny szlak z odgłosem
przypominającym szum deszczu w oddali. Siedzący z tyłu machiny Marsjanin o
oczach z płynnego złota popatrzył na Tomasa, jakby spoglądał w głąb mrocznej
studni.” Podczas rozmowy z kosmitą Tomas dochodzi do wniosku, że to co obaj
widzą oraz otaczająca ich rzeczywistość różni się i to w wielkim stopniu.
„Marsjanin przymknął oczy i otwarł je ponownie. - To może znaczyć tylko jedno.
Cała ta sprawa ma jakiś związek z czasem. Tak. Jesteś zjawą z przeszłości.” Nie
doszli do porozumienia.
Czerwiec
2003 przynosi nam opowieść o Murzynach wyruszających w przestworza. Zostawiają
prawie cały swój dobytek. Spłacają także długi u swoich panów.
W
kwietniu 2005 Stendhal (nietuzinkowy mężczyzna) buduje dom swoich marzeń na
Marsie. Jest on mroczny i jakby prosto spod pióra Poe’go. Zjawia się u niego
urzędnik z biura Klimatów Moralnych i oznajmia, że takie fantazyjne budowle nie
maja prawa bytu. Okazuje się, że urzędnik był robotem. Kiedy przybywa pracownik
biura Klimatów Maralnych we własnej skórze w domu Usher’ów odbywa się bal
maskowy. Stendhal pokazuje przybyłemu śmierć wszystkich swoich gości, mówiąc
przy tym, że to tylko roboty a nie prawdziwi ludzie. Zabiera urzędnika do
lochów gdzie wyjaśnia mu całą prawdę a potem zamurowuje w lochach.
We
wrześniu 2005 państwo LaFarge spotykają swojego zmarłego synka, Toma, który jak
się możemy domyślić jest kosmitą. Niestety umiera na środku rynku, gdyż osoby
otaczające go widzą w nim swoich bliskich zmarłych. Istota nie wytrzymuje
napięcia i jak wosk stapia się.
Sam
Parkhill w listopadzie 2005 napotyka na swojej drodze Marsjanina: „Na pokładach
jasnych, błękitnych okrętów snuły się ciemnoniebieski cienie ludzi w maskach,
ludzi o srebrzystych twarzach, oczach z błękitnych gwiazd, rzeźbionych złotych
uszach, policzkach ze srebrnej folii i wysadzanych rubinami wargach.” W tym
samym czasie Ziemia wybucha i pali się zielonym płomieniem. Gdyż na trzeciej
planecie wybuchła okropna wojna jądrowa, która pochłonęła większość żyjących
istot.
Grudzień
2005 opowiada o wyludnionym Marsie. Walter Gripp, samotny kawaler, słysząc
dźwięk telefonu podąża, aby sprawdzić, kto oprócz niego zamieszkuję te planetę.
Po wielu próbach sam znajduje numer telefonu. Odzywa się kobieta. Walter
postanawia się z nią zobaczyć i wyrusza w drogę. Rzeczywistość nie była taka
jaką sobie wyobrażał. Kobieta była ucieleśnieniem najgorszych jego koszmarów i
po spędzeniu z nią zaledwie tylko kilku godzin, postanawia uciec. Woli wieść
samotne życie.
W roku
2026, w miesiącu kwietniu, znajdujemy się w rodzinnym domu pana Hathway’a,
który także mieszka na Marsie. Kiedy przybywa kapitan Wilder z podróży z
Jowisza, Saturna i Neptuna z niedowierzaniem patrzy na starego kompana
(przylecieli na Marsa jako czwarta ekspedycja) i jego rodzinę, która wygląda
bardzo młodo jak na rok 2026. Hathway umiera a jego rodzina, roboty, które sam
stworzył, nie płaczą po nim, bo ich tego nie nauczył.
Cztery
miesiące później pisarz opisuje dom, który jest w pełni zmechanizowany i sam
troszczy się o siebie.
W
ostatnim rozdziale książki czytamy o rodzinnych wakacjach…, które tak naprawę
są ucieczką z Ziemi w celu przetrwania.
Ocena: 5 / 5
Moje zdanie:
Książkę
czyta się bardzo dobrze. Wspomnę tylko, że trzecia wyprawa na Marsa skojarzyła
mi się z „Gnijąca panną młodą”. Nietuzinkowy mężczyzna, pan Stenhal, jest dla
mnie najbardziej barwną postacią w tej książce. Pod wieloma względami się z nim
utożsamiam.
Życzę miłej lektury. :)
Poezja
Dziś zamieszczam jeden wiersz polskiej poetki (dobrze znanej
każdemu). Niestety muszę przyznać się z niemałym wstydem, że na poezji się nie
znam i za bardzo nie jestem nią zainteresowana. Jednak ten wiersz towarzyszy mi
już kilka dobrych lat w moim życiu. Polecam serdecznie fragmenty do wpisów do
pamiętników i temu podobnych rzeczy ‘na wieczna pamiątkę’.
WISŁAWA SZYMBORSKA
Nic dwa razy
Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
najtęższymi w szkole świata
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.
Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.
Pratchett, Pratchett ..............
Dziś kolejne cytaty z cudownej twórczości Terry’ego ;) tym
razem „Blask fantastyczny”.
Miłej kontemplacji……
1) „Mówi się, że cisza jest przeciwieństwem hałasu.
Nieprawda. Cisza jest tylko brakiem hałasu. Cisza byłaby straszliwym harmidrem
w porównaniu z nagłą, cichą implozją bezdźwięczności (…).”
2) „Rincewind nigdy już nie rozmawiał z tym szczególnym
drzewem, ale ich krótka wymiana zdań posłużyła za fundament pierwszej drzewnej
religii, która z czasem ogarnęła wszystkie lasy świata. Podstawowy dogmat wiary
owej religii brzmiał: jeśli drzewo było dobrym drzewem, jeśli prowadziło życie
czyste, przyzwoite i uczciwe, może być pewne przyszłego życia po śmierci. A
jeśli było drzewem naprawdę dobrym, kiedyś dostąpi reinkarnacji jako pięć
tysięcy rolek papieru toaletowego.”
3) „ – To perswazja utrzymuje cały wszechświat – rzekł
Belafon. – Nie warto się upierać, że to tylko magia.”
4) „Śmierć Dysku był tradycjonalistą. Miał prawo do dumy z
jakości świadczonych przez siebie usług, a przez większość czasu chodził
ponury, gdyż nikt go nie doceniał. Przypominał, że nikt nie lęka się samej
śmierci, ale bólu, rozdzielenia i zapomnienia. To nierozsądne żywić do kogoś
pretensje tylko dlatego, że ma puste oczodoły i jest dumny ze swojej pracy. I
wciąż używa kosy, zaznaczał często, gdy Śmierci na innych światach już dawno
zainwestowali w kombajny.”
5) „To nie ciemność jest, jak niektórzy uważają,
przeciwieństwem światła; ona jest tylko jego brakiem.”
Terry Pratchett "Dysk"
1) „Rasy powstają i zmieniają wszechświat, dostosowując go
do swych potrzeb, po czym wymierają. Pojawiają się inne rasy, które także
zmieniają zastany wszechświat według własnego gustu i również wymierają. Itd.,
itp., cdn. I tak od samego początku, gdy była nicość. Proces ciągłego tworzenia
jest tym, dzięki czemu istnieje wszechświat, nigdy bowiem nie było czegoś
takiego jak naturalny wszechświat.”
2) „Była pełna podziwu dla jej niezgrabności. Ale niezgrabne
jest śmieszne. A śmieszne nie jest groźne.”
3) „- To uważaj się za kosmopolitę – poradziła Silver.
- A co to naprawdę znaczy?
- Dobrowolne podporządkowanie świadomości rasowej
podstawowej jedności wszystkich istot rozumnych.
- To wcale tego nie oznacza – warknął Marco. – To oznacza
nauczenie się języków, którymi mogą mówić małpy, żeby dało się z nimi dogadać,
i dostosowanie się do ich zachowań.”
"Pokochała Toma Gordona" Stephen King (oczywiście)
1) „(…)
milczenie bywa największym błogosławieństwem, jakie jest w stanie ofiarować nam
świat.”
2) „(…) lasy zawsze aż roją się od tego, czego nie lubisz,
od wszystkiego, co napawa cię przerażeniem i czego nienawidzisz instynktownie,
wszystkiego, co budzi w tobie jedno uczucie: ślepą, wszechogarniającą panikę.”
3) „Jest taka chwila, w której, zdani sami na siebie, ludzie
przestają żyć, a starają się zaledwie przeżyć. Ciało, które wykorzystało
wszystkie dostępne źródła energii, zaczyna korzystać z własnych zapasów. Powoli
przestaje się myśleć. Zdolność postrzegania świata zawęża się, lecz to, co
jeszcze się dostrzega, widzi się niezwykle jasno. Kontury rzeczy sprawiają
wrażenie zamazanych.”
"Wampir Lestat"
Dzisiaj zamieszczam kilka cytatów z dzieła „Wampir Lestat”
autorstwa Anne Rice.
Oto one:
1) „Mówię, o charakterze istot ludzkich, nie o tym, w co
wierzą. Mówię o tych, którzy nie przyjmują byle jakiego kłamstwa tylko dlatego,
że już tacy się urodzili. Mam na myśli tych, którzy chcą być kimś lepszym.
Pracują, poświęcają się, robią coś…”
2) „Poczucie bezsensowności naszego życia w tym miejscu
powoli zaczynało rozpalać w nas pragnienie działania.”
3) „Och, kimże jesteś, jeżeli nie kochasz? Jak to możliwe,
że sumą twojej mądrości jest zwykła zdolność do uczucia?”
4) „Poezja nabiera sensu, gdy patrzysz na osobę, którą
kochasz.”
5) „Śmiertelni czy nieśmiertelni, niewielu naprawdę zadaje
pytania. Przeciwnie, próbują uciekać od tego, co nieznane, a odpowiedź sami już
ułożyli w swoich umysłach – usprawiedliwienia, potwierdzenia, różne formy
pocieszenia, bez których nie mogą dalej żyć. Pytać naprawdę, to znaczy otworzyć
drzwi, za którymi znajduje się trąba powietrzna. Odpowiedź może unicestwić i pytanie,
i tego, kto je zadał.”
6) „Prawda jest taka, że większość kobiet jest słaba, bez
względu na to, czy są śmiertelne, czy nieśmiertelne. Kiedy jednak są silne, są
absolutnie nieprzewidywalne.”
Subskrybuj:
Posty (Atom)